Marcin Borkowski, [Borek]

 

Praca w pismach: Bajtek (1988-1992), Top Secret (1992-1996), Gambler (1997-1999)
Stanowisko: redaktor, redaktor naczelny
Inne pseudonimy: Robaquez, Brat Marcin, Kopalny, Profesor Dżemik, Naczelny

 

Marcin [Borek] Borkowski Marcin [Borek] Borkowski - dziennikarz, redaktor naczelny pism komputerowych i o grach. Jedna z najważniejszych postaci w historii polskiej prasy growej, kojarzona głównie z jednym tytułem - Top Secret. Swoją karierę w branży komputerowej zaczynał jednak wcześniej, bo w latach 80-tych. Pierwszymi komputerami, jakie kupił, były ZX-81 i ZX Spectrum. W 1986 roku napisał Puszkę Pandory, czyli "pierwszą polską pełnowymiarową graficzno-tekstową grę typu adventure na ZX Spectrum", jak brzmiała reklama w Bajtku. W roku 1988 nawiązał współpracę ze wspomnianym Bajtkiem, debiutując w numerze 8/1988 tekstem o trójwymiarowych wykresach. Od 1990 roku został szefem bajtkowego klanu IBM.

Puszka PandoryWiosną 1992 roku Marcin Borkowski przeszedł do Top Secret, tuż po opuszczeniu redakcji przez cały skład z Marcinem [Martinezem] Przasnyskim na czele. Borek objął stanowisko redaktora naczelnego, mimo, iż jego wcześniejsze kontakty z magazynem ograniczały się do publikacji dwóch opisów gier. Pierwszy okres pracy nad reanimacją Top Secret był bardzo trudny. Nowe obowiązki Marcin musiał godzić z funkcją szefa klanu IBM w Bajtku (ostatecznie zrezygnował z niej na początku 1993 roku). Ponadto, braki kadrowe zmusiły go do tworzenia pisma praktycznie w pojedynkę. Co ciekawe, by ukryć ten fakt, podpisywał swoje teksty różnymi pseudonimami. Tak oto narodzili się m.in. Robaquez, Kopalny, Profesot Dżemik czy Brat Marcin.

Marcin [Borek] Borkowski był redaktorem naczelnym Top Secret przez cztery lata (Top Secret 10 z 5-6/1992 - TS 54 z 9-10/1996). W tym czasie pismo przy udziale redaktorów i czytelników wypracowało swój własny, specyficzny styl. Borek, oprócz nadzoru nad całością, sam prowadził kilka kącików (BBS, Uniwersytet Gracza). Niestety, mimo grona wiernych czytelników Top Secret (a właściwie Spółdzielnia Bajtek, która go wydawała) popadł w kłopoty finansowe i jesienią 1996 roku zakończył działalność. Marcin nie zaangażował się w kolejny prasowy projekt, pozostawiając sobie rolę komentatora branży. Dawał temu wyraz w felietonach pt. Widziane z Zacisza, publikowanych na łamach Gamblera (Gambler nr 47 z 10/1997 - Gambler nr 73 z 12/1999). Po upadku Gamblera w 1999 zniknął z prasy o grach.

Marcin Borkowski podczas Pixel Heaven 2013 Po zakończeniu działalności w Top Secret Marcin Borkowski jeszcze do końca 1999 roku prowadził Top Secret BBS - węzeł sieci FIDO. Tłumaczył też instrukcje do tytułów wydawanych przez MarkSoft oraz przygotowywał lokalizacje gier (np. Ancient Conquest). W 1997 założył firmę BPP, zajmującą się tworzeniem oprogramowania dla szkół, głównie pod kątem leczenia dyslekcji. Od 2005 roku firma poszerzyła ofertę o oprogramowanie dla chemików. Fanom gier Borek przypomniał się w czerwcu 2013 r. podczas imprezy Pixel Heaven 2013, biorąc udział w dyskusji pt. "Gdzie oni są? Magiczne czasy polskiej prasy komputerowej lat 80. i 90". Rok później również wystąpił na Pixel Heaven, tym razem wspominając z Pawłem Schreiberem i Aleksym [Alexem] Uchańskim czasy Top Secret.


Edycja kolekcjonerska Puszki PandoryCiekawostka: Grę Puszka Pandory można było kupić w edycji kolekcjonerskiej podczas targów Poznań Game Arena w 2012 roku. Limitowana wersja (100 szt.) składała się z metalowej puszki, zawierającej nagraną kasetę magnetofonową i instrukcji obsługi z oryginalnym autografem Marcina Borkowskiego. Do uruchomienia gry potrzebny jest oryginalny komputer ZX Spectrum i magnetofon kasetowy. Cena zestawu: 49,99 zł.

 

Poniżej przedstawiona jest ankieta personalna i wspomnienia Marcina [Borka] Borkowskiego, dotyczące jego komputerowych korzeni (Bajtek nr 12/1993):

Marcin [Borek] Borkowski w 1993 roku Imię, nazwisko, pseudonim: Marcin Borkowski, Borek
Wiek: 31 lat
Stan cywilny: żona, syn
Wykształcenie: prawie wyższe
Znak zodiaku: koziorożec
Wzrost: 176 cm
Waga: bardzo mała
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: ciemny blondyn (łysiejący)
Od kiedy w Bajtku: od 1988 r.
Aktualne stanowisko: dzisiaj żadne
Czym zajmował się dawniej: Klan IBM + teksty o wszystkim i niczym
Hobby: żeby było śmiesznie - komputery i grzebanie w programach

"Mój pierwszy kontakt z komputerem… E, to było tak dawno, że już sam nie pamiętam. Prościej będzie powiedzieć, kiedy napisałem swój pierwszy program. Mamy styczeń roku 1982 (a może nawet grudzień 1981?), mimo trwającego roku akademickiego nie ma zajęć na uczelni (jeżeli ktoś nie wie dlaczego, niech zapyta kogoś starszego), mam dużo czasu i chwilami się nudzę. Dzięki koneksjom rodzinnym mogę od biedy puścić jakiś malutki program na dużym komputerze. Program był w Fortranie, miał kilkadziesiąt linii i o ile dobrze pamiętam tablicował wartości funkcji falowej dla orbitala 1s atomu wodoru. Wykres narysowałem później sam, na papierze milimetrowym.

Kalkulator TI 59 Potem bywało różnie. Jako student miałem dostęp do RIADA 40 i SM 04, której raczej zniechęcały do korzystania z komputerów. W lecie 1984 w ręce wpadł mi ZX81. Niestety, miał tylko 1 KB pamięci operacyjnej, więc choć nauczyłem się na nim sporo, nie byłem w stanie zrobić nic konkretnego. Tak naprawdę programowanie okazało się wciągające gdy dostałem w prezencie kalkulator TI 59. To nie żart! TI 59 był programowalny, miał całkiem przyzwoitą pamięć operacyjną , programy można było zapisywać na specjalnych tasiemkach magnetycznych, a wyniki drukować na specjalnej drukarce termicznej. O jego możliwościach niech świadczy fakt, że można było na nim rozwiązać układ ośmiu równań z ośmioma niewiadomymi. Wykresy dalej robiłem ręcznie.

W kilka miesięcy później na wydziale pojawiły się komputery Neptun. Była to nasza krajowa podróbka któregoś z Commodorów, jednak podrasowana tak, by nadawała się do sterowania eksperymentami. Neptuny miały kilka zalet, których wymienianie dziś brzmi śmiesznie – przede wszystkim pracowało się interakcyjnie, z klawiaturą i monitorem, a nie kartkami perforowanymi i drukarką. Na ekranie można było wreszcie narysować wykres, choć z jego wydrukowaniem ciągle jeszcze były kłopoty – dysponowaliśmy tylko drukarkami znakowymi. Kto wie, czy nie najważniejsze było to, że działały praktycznie bezawaryjnie, nie padały co piętnaście minut jak RIAD 60, który wówczas pracował w centrum informatycznym UW. O fascynacji nimi może świadczyć choćby taki fakt – kolega z grupy liczył w ramach swojej pracy magisterskiej trwałości różnych rodników – program był napisany w Basicu i działał kilkadziesiąt godzin. Jednak wynik był – RIAD nie dawał takiej gwarancji, choć liczył przez kilkadziesiąt sekund.

Mikrokomputer ZX Spectrum W 1985 roku dorobiłem się Spectrum i zaczęła się inna dłubanina – trochę BASIC-a, trochę kodu maszynowego, trochę Pascala. Dwa miesiące wakacji 1986, a lato było piękne tego roku, zajęło mi pisanie Puszki Pandory, którą kiedyś dawno opisano w Co jest grane (nawet mapa była). Chemia, którą kiedyś hołubiłem, zaczęła powoli znikać w cieniu wskaźników, komend i instrukcji. Nie wyszło mi to na zdrowie, ale to zupełnie inna historia. Oprogramowałem w kodzie maszynowym drukowanie zawartości ekranu na Seikoshy GP500 i wreszcie wykresy same lądowały na papierze!

W 1988 siadłem przy PC-cie. Było to XT z Herculesem, twardym dyskiem i koprocesorem – jak na ówczesne warunki bardzo dobra maszyna. Zacząłem bardzo porządnie, od prób teoretycznych obliczeń elektrochemicznych, jednak kiedy po kilku miesiącach okazało się, że znowu grzebię w kodzie maszynowym, stało się jasne, że dla chemii jestem już stracony. W tym samym mniej więcej czasie zacząłem pisywać do Bajtka – i to się stało moim zajęciem na następne parę lat.

Dzisiaj siedzę na co dzień przy 386 i 486 z SVGA i dyskami ponad 200 MB. Drukuję na drukarce laserowej, na ogół w PostScripcie. Zostałem UŻYTKOWNIKIEM – korzystam z dobrych, profesjonalnych programów, przygotowanych przez duże zespoły programistów. Na programowanie raczej nie starcza mi czasu, choć jak nikt nie widzi trochę dłubię, przygotowując sobie jakieś malutkie narzędzia robiące dziwne rzeczy – ot, tak, dla przyjemności. Nie mówcie o tym nikomu."

 

Spis artykułów: brak



Powrót na stronę główną Powrót do spisu autorów Powrót na górę strony